Jeszcze kilka lat temu brzmiało jak ciekawostka technologiczna lub gadżet z półki sklepowej. Dziś słowo „dron” najlepiej opisuje mijający rok. To właśnie ono – decyzją kapituły językoznawców – zwyciężyło w XV edycji ogólnopolskiego plebiscytu Słowo Roku, stając się symbolem współczesności, w której technologia coraz silniej wpływa na politykę, bezpieczeństwo i codzienne życie.
Internauci kontra kapituła. Te same słowa, inna kolejność
Co ciekawe, wybory internautów nieco różniły się od werdyktu ekspertów. W głosowaniu internetowym zwyciężył „kosmos”, który wyprzedził „drona” i „weto”. Kapituła językoznawców ustawiła jednak podium inaczej: pierwsze miejsce przyznała „dronowi”, drugie – „wetu”, a trzecie – „kosmosowi”. Te same trzy słowa, lecz w odmiennej hierarchii, pokazują, jak różne perspektywy – społeczne i eksperckie – spotykają się w tym plebiscycie.
Od zabawki do symbolu epoki
„Dron” nie jest już jedynie nowinką językową ani określeniem hobbystycznego sprzętu. Choć w polskich słownikach pojawił się stosunkowo niedawno, a w tekstach funkcjonuje od początku XXI wieku, dziś stał się jednym z kluczowych pojęć opisujących współczesną rzeczywistość. Obejmuje zarówno zastosowania cywilne, jak i wojskowe, a jego obecność w mediach odzwierciedla zmiany technologiczne i geopolityczne. Co więcej, słowo to trafia na podium również w zagranicznych plebiscytach, potwierdzając swój globalny charakter.
„Kosmos” wraca na języki
Drugie z wyróżnionych słów, „kosmos”, ma znacznie dłuższą historię – obecne jest w polszczyźnie od XIX wieku. W minionym roku przeżyło jednak prawdziwy renesans. Wzrost jego popularności wiązano m.in. z głośną wyprawą polskiego astronauty Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Jak zauważają językoznawcy, jeszcze dwie dekady temu prawdopodobnie nazwalibyśmy go „kosmonautą”, co pokazuje, jak język reaguje na zmiany kulturowe oraz wpływy międzynarodowe.
„Weto” w centrum politycznej debaty
Trzecim słowem, które zdominowało tegoroczne podium, jest „weto”. To przykład terminu, którego popularność silnie zależy od bieżącej sytuacji politycznej. Dopiero w słowniku Witolda Doroszewskiego z lat 1958–1969 uznano je za samodzielny, odmienny rzeczownik. Wcześniej funkcjonowało raczej jako zapożyczenie używane na prawach cytatu. W ostatnich latach często pojawiało się w mediach w kontekście decyzji byłego już prezydenta Andrzeja Dudy, co znacząco wpłynęło na jego obecność w debacie publicznej.
Jak wybierano Słowo Roku?
Organizatorzy plebiscytu przygotowali listę 21 słów, których częstość występowania w polskiej prasie w 2025 roku wyraźnie wzrosła w porównaniu z latami poprzednimi. Wśród propozycji znalazły się m.in. „astronauta”, „mieszkanie”, „rozejm” czy „sąd”. Uczestnicy głosowania mogli nie tylko wybierać z listy, ale również zgłaszać własne propozycje, a także wskazać osobne Słowo Studenckie Roku, ważne dla środowiska akademickiego.
Kapituła autorytetów językowych
Nad prawidłowym przebiegiem konkursu czuwała ogólnopolska kapituła językoznawców działająca pod patronatem Rady Języka Polskiego. W jej skład weszli m.in. prof. Jerzy Bralczyk, prof. Jan Miodek, prof. Michał Rusinek oraz prof. Katarzyna Kłosińska. Jury konsekwentnie pomijało nazwy własne, nazwiska, słowa obraźliwe oraz elementy mowy nienawiści, dbając o wysoki poziom i merytoryczny charakter plebiscytu.
Piętnaście lat językowej kroniki
Historia konkursu pokazuje, że Słowo Roku stało się swoistą kroniką współczesności. W poprzednich edycjach zwyciężały takie hasła jak „prezydencja”, „klimat” czy „sztuczna inteligencja”. Tegoroczny triumf „drona” potwierdza, że język trafnie rejestruje to, co najważniejsze – napięcia, nadzieje i technologie kształtujące naszą codzienność. To słowo nie tylko opisuje rok, ale także zapowiada kierunek, w którym zmierza świat.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze opinie