Podczas odprawy na lotnisku w Katowicach podróżny zażartował o posiadaniu broni w bagażu, co wywołało natychmiastową interwencję Zespołu Interwencji Specjalnych Straży Granicznej. Pomimo braku zagrożenia mężczyzna otrzymał mandat i nie został wpuszczony na pokład samolotu do Mediolanu. To ostrzeżenie przed zgłaszaniem fałszywych informacji, zwłaszcza w sezonie urlopowym.
Nieodpowiedzialny żart na lotnisku. Podróżny nie poleciał do Mediolanu
Do nietypowej, ale potraktowanej bardzo serio sytuacji doszło na lotnisku w Katowicach-Pyrzowicach. Jeden z pasażerów podczas odprawy biletowo-bagażowej oznajmił, że ma w swoim bagażu broń. Służby podkreślają, że takie deklaracje – bez względu na intencje osoby, która je wypowiada – zawsze uruchamiają pełne procedury bezpieczeństwa.
Na miejsce natychmiast wezwano funkcjonariuszy Zespołu Interwencji Specjalnych Straży Granicznej. Mężczyznę wylegitymowano, a jego bagaż bardzo dokładnie sprawdzono pod kątem obecności materiałów niebezpiecznych i wybuchowych. Po zakończeniu kontroli nie stwierdzono żadnego zagrożenia.
Konsekwencje dla podróżnego okazały się dotkliwe. Otrzymał mandat w wysokości 500 złotych za wykroczenie wynikające z przepisów prawa lotniczego. Dla mężczyzny najbardziej odczuwalna była odmowa wejścia na pokład samolotu – nie poleciał do Mediolanu, tylko musiał wrócić do domu.
Służby przypominają, że wszelkie żarty dotyczące bezpieczeństwa, zwłaszcza na lotniskach, traktowane są z najwyższą powagą i mogą skończyć się nie tylko mandatem czy inną sankcją finansową, ale też zablokowaniem podróży. W związku ze zbliżającym się sezonem urlopowym funkcjonariusze apelują o rozwagę i odpowiedzialność. Nawet pozornie niewinne wypowiedzi potrafią uruchomić procedury, które zakończą się poważnymi konsekwencjami dla podróżnych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze