Reklama

Ojciec w sądzie rodzinnym. Walka o dziecko czy walka z systemem?

Czy ojciec w sądzie rodzinnym ma równe szanse? Coraz więcej mężczyzn mówi: nie. Dla jednych to walka o dobro dziecka. Dla innych – nierówna bitwa z systemem, który zbyt często zakłada, że matka jest „lepszym rodzicem”. Po jednej stronie paragrafy mówiące o równości, po drugiej dramatyczne historie ojców, którzy miesiącami, a czasem latami walczą o możliwość wychowywania własnych dzieci. Czy piecza nad dzieckiem nadal częściej trafia do matek z powodu dobra dziecka, czy może przez utrwalone stereotypy? Dlaczego wielu ojców twierdzi, że po rozstaniu stają się jedynie „weekendowymi rodzicami” i płatnikami alimentów? Czy polskie sądy rodzinne rzeczywiście traktują oboje rodziców jednakowo? To temat, który budzi ogromne emocje i dzieli opinię publiczną. Jedni mówią o dyskryminacji ojców, inni przekonują, że najważniejsze jest wyłącznie dobro dziecka. Gdzie kończą się fakty, a zaczynają społeczne stereotypy? Czy w Polsce rodzic jest równy rodzicowi?

 

Dla wielu ojców rozwód lub rozstanie nie oznacza końca związku z partnerką. Oznacza początek wieloletniej walki o własne dziecko. Walki, która – zdaniem coraz większej liczby rodziców – toczy się nie tylko z drugim rodzicem, ale również z systemem sądownictwa rodzinnego.

Choć przepisy mówią jasno o równości rodziców wobec prawa, praktyka budzi coraz więcej kontrowersji. W Polsce nadal pokutuje przekonanie, że „dziecko powinno zostać przy matce”, a ojciec ma pełnić rolę weekendowego gościa, bankomatu i sponsora alimentów. Wielu mężczyzn twierdzi, że jeszcze przed rozpoczęciem sprawy sądowej są stawiani na przegranej pozycji.

Reklama

Statystyki od lat pokazują znaczącą dysproporcję. W przypadkach, gdy sąd powierza wykonywanie pieczy jednemu z rodziców, zdecydowanie częściej jest to matka niż ojciec. Według analiz dotyczących spraw rodzinnych ojcowie otrzymują samodzielną pieczę jedynie w niewielkim procencie przypadków, podczas gdy matki pozostają głównymi opiekunami dzieci w zdecydowanej większości postępowań.

Środowiska walczące o prawa ojców od lat wskazują, że problem nie tkwi wyłącznie w przepisach, lecz w społecznych stereotypach. Wciąż funkcjonuje przekonanie, że matka jest „naturalnym” opiekunem dziecka, a ojciec pełni rolę pomocniczą. Tymczasem współczesne rodziny wyglądają zupełnie inaczej niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Coraz więcej ojców aktywnie uczestniczy w wychowaniu dzieci od pierwszych dni ich życia.

Reklama

Szczególne emocje budzi kwestia pieczy naprzemiennej. W wielu krajach Europy Zachodniej jest ona standardem lub rozwiązaniem szeroko stosowanym. W Polsce przez lata pozostawała rzadkością, mimo że eksperci coraz częściej wskazują na korzyści płynące z utrzymywania silnych relacji dziecka z obojgiem rodziców po rozstaniu.

Krytycy obecnego systemu zwracają również uwagę na przewlekłość postępowań. Sprawy dotyczące kontaktów z dziećmi potrafią ciągnąć się miesiącami, a nawet latami. Dla kilkuletniego dziecka rok oczekiwania na prawomocne rozstrzygnięcie to ogromna część życia. W tym czasie relacje z jednym z rodziców mogą zostać bezpowrotnie osłabione.

Reklama

Coraz częściej mówi się także o zjawisku alienacji rodzicielskiej, czyli sytuacji, w której jedno z rodziców utrudnia lub uniemożliwia dziecku kontakt z drugim. W głośnych sprawach analizowanych również na poziomie międzynarodowym pojawiały się zarzuty wieloletniego ograniczania kontaktów ojców z dziećmi oraz nieskuteczności organów państwa w egzekwowaniu orzeczeń sądowych.

Obrońcy obecnego modelu podkreślają jednak, że sądy powinny kierować się przede wszystkim dobrem dziecka, a nie parytetami pomiędzy rodzicami. Zwracają uwagę, że każda sprawa jest inna i wymaga indywidualnej oceny sytuacji rodzinnej. Zgodnie z polskim prawem zarówno matka, jak i ojciec posiadają co do zasady takie same prawa i obowiązki wobec dziecka.

Reklama

Pytanie brzmi jednak, czy teoria zawsze idzie w parze z praktyką.

Coraz więcej ojców nie domaga się bowiem przywilejów. Chcą jedynie równego traktowania. Chcą, aby podczas rozprawy nie patrzono na nich przez pryzmat płci, lecz przez pryzmat zaangażowania, odpowiedzialności i więzi z dzieckiem.

Bo dziecko nie potrzebuje „matki za wszelką cenę” ani „ojca za wszelką cenę”. Potrzebuje rodzica, który jest obecny. A jeśli obecni są oboje – potrzebuje ich obu.

I właśnie o to toczy się dziś jeden z najgorętszych sporów polskiego prawa rodzinnego.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo tuzywiec.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości