W nocy z 9 na 10 października służby interweniowały przy ulicy Moszczanickiej w Żywcu po zgłoszeniu tajemniczej paczki. Policyjni pirotechnicy po dokładnym sprawdzeniu potwierdzili, że nie zawierała ona żadnych niebezpiecznych przedmiotów, a była jedynie śmieciami. W tym samym czasie uczniowie opuszczali obóz wojskowy w Moszczanicy z własnej woli, nie było żadnego zagrożenia.
9 października, około godziny 1:45, dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Żywcu odebrał zgłoszenie o podejrzanej paczce pozostawionej na przystanku autobusowym przy ulicy Moszczanickiej. Na miejsce wysłano służby, które zabezpieczyły teren i czekały na przyjazd policyjnych pirotechników.
Ze względu na charakter zgłoszenia konieczne było dokładne sprawdzenie pozostawionego pakunku. Podczas prowadzonych działań droga w rejonie przystanku była czasowo zablokowana. Ograniczenia w ruchu wiązały się bezpośrednio z pracą służb i zabezpieczeniem miejsca zdarzenia.
Po przyjeździe na miejsce policyjni pirotechnicy sprawdzili zawartość pakunku. Okazało się, że w paczce były wyłącznie śmieci. Nie znaleziono żadnych niebezpiecznych przedmiotów, a policja potwierdziła brak zagrożenia.
Interwencja zakończyła się bez potwierdzenia początkowych podejrzeń związanych ze zgłoszeniem. W przekazanych informacjach nie wskazano, jak długo utrzymywała się blokada drogi. Zwrócono natomiast uwagę, że działania służb wynikały z konieczności sprawdzenia zawartości pozostawionej paczki i przeprowadzenia standardowych czynności.
Niezależnie od nocnej interwencji w Żywcu policja odniosła się do sytuacji w szkole w Moszczanicy, gdzie zorganizowano obóz wojskowy. Uczniowie nocowali w namiotach, a w trakcie pobytu zapoznali się z informacjami publikowanymi w internecie. Treści, z którymi się zetknęli, wpłynęły na ich decyzję o dalszym uczestnictwie w obozie i część z nich nie chciała już pozostać na miejscu.
W opisanej sytuacji organizator obozu zdecydował o poinformowaniu rodziców, aby mogli odebrać swoje dzieci. Z przekazanych wyjaśnień wynika, że wszyscy uczestnicy obozu w Moszczanicy zostali odebrani przez rodziców do godziny 1:00 w nocy. Stało się to przed zgłoszeniem dotyczącym paczki na przystanku autobusowym przy ulicy Moszczanickiej w Żywcu.
Policja jasno zaznaczyła, że wyjazd uczniów z obozu nie był ewakuacją. Decyzja o zakończeniu pobytu i powiadomieniu rodziców zapadła po tym, jak uczniowie wyrazili niechęć do dalszego uczestnictwa. Na terenie szkoły w Moszczanicy nie stwierdzono żadnego zagrożenia ani incydentu, nie było więc podstaw, by traktować wyjazd jako ewakuację z powodu niebezpiecznego zdarzenia.
Komenda Powiatowa Policji w Żywcu podkreśla, że nocna interwencja przy przystanku z podejrzaną paczką oraz sytuacja na obozie wojskowym w Moszczanicy to dwa odrębne wydarzenia. W paczce znajdowały się śmieci, a uczestnicy obozu zostali odebrani przez rodziców zgodnie z decyzją organizatora. W obu przypadkach nie stwierdzono zagrożenia ani okoliczności wskazujących na powiązanie tych zdarzeń.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze