Reklama

Burzliwa sesja w Węgierskiej Górce. Spór o działkę, ostre słowa i brak zgody dla wójta

Wieloletni spór o działkę nr 4597/6 przy ul. Masztowej zdominował część sesji Rady Gminy Węgierska Górka. 22 września 2026 roku radni wysłuchali pełnomocniczki mieszkańców i stanowiska wójta, a następnie zdecydowali, czy upoważnić wójta do reprezentowania Rady przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym. Projekt nie uzyskał większości – tylko jeden radny był za, siedmiu zagłosowało przeciw, a siedmiu wstrzymało się od głosu.

Wieloletni spór trafił przed Radę Gminy

To nie była rutynowa dyskusja nad kolejnym projektem uchwały. Punkt dotyczący udzielenia wójtowi pełnomocnictwa do reprezentowania Rady przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym ujawnił znacznie szerszy i trwający od lat konflikt dotyczący działki nr 4597/6.

Przed radnymi wystąpiła Marzena Włoch, pełnomocniczka Andrzeja i Małgorzaty Stolarczyków. Przedstawiła historię sporu dotyczącego nieruchomości położonej w rejonie ul. Masztowej.

Jak relacjonowała, postępowanie dotyczące zasiedzenia trwało pięć lat. Według przedstawionych przez nią informacji w 2025 roku sądy obu instancji oddaliły wniosek gminy dotyczący zasiedzenia spornej nieruchomości.

Reklama

Pełnomocniczka przekonywała jednocześnie, że mimo trwającego wówczas postępowania Rada Gminy w 2023 roku zaliczyła drogę obejmującą sporną działkę do kategorii dróg gminnych.

Działka została wpisana do uchwały o drodze gminnej

Ten element można potwierdzić w oficjalnych dokumentach. Uchwałą z 25 października 2023 roku Rada Gminy Węgierska Górka zaliczyła do kategorii dróg gminnych ul. Masztową, obejmującą działki nr 4591/4 oraz 4597/6.

Obecnie właśnie ta uchwała stała się przedmiotem postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym.

Pełnomocniczka mieszkańców zaznaczyła, że skarga nie dotyczy całej uchwały. Strona skarżąca kwestionuje ją w zakresie dotyczącym działki nr 4597/6.

Reklama

„Chcieliśmy, żeby radni wiedzieli, czego dotyczy skarga”

Z wystąpienia pełnomocniczki wynikało, że jednym z powodów jej obecności na sesji było przedstawienie radnym szerszego tła sprawy.

Według jej relacji mieszkańcy mieli przez lata użytkować sporny teren. Twierdziła również, że w 2020 roku na nieruchomość weszła ekipa wykonująca prace związane z drogą, podczas których miały zostać usunięte drzewa oraz elementy wcześniejszego zagospodarowania.

Są to twierdzenia strony reprezentującej mieszkańców i podczas sesji nie zostały niezależnie rozstrzygnięte.

Radni: nie wiedzieliśmy o całej sprawie

Po wystąpieniu pełnomocniczki rozpoczęła się długa i momentami bardzo ostra dyskusja.

Reklama

Część radnych stwierdziła, że w 2023 roku, kiedy głosowali nad zaliczeniem drogi do kategorii dróg gminnych, nie miała wiedzy o pełnym tle toczącego się sporu.

Radny Wojciech Sobek mówił wprost, że radni nie zostali – w jego ocenie – odpowiednio poinformowani o postępowaniach związanych z nieruchomością.

Podobne stanowisko przedstawił Jakub Kowalnic. Zwracał uwagę, że jako radny poprzedniej kadencji głosował za uchwałą, ale – jak stwierdził – nie miał wówczas informacji, że równolegle trwa postępowanie dotyczące zasiedzenia gruntu.

Reklama

To jeden z najważniejszych wątków całej dyskusji. Radni zaczęli bowiem pytać nie tylko o samą działkę, ale także o to, jakie informacje posiadali w momencie podejmowania uchwały w 2023 roku.

Poważne pytania o dokumenty kierowane do Rady

Jeszcze ostrzejsza dyskusja dotyczyła obiegu korespondencji w Urzędzie Gminy.

Radny Wojciech Sobek mówił o piśmie, które – według jego relacji – zostało skierowane do Rady Gminy, ale przez dłuższy czas nie było mu udostępnione. Twierdził również, że na dokumencie miała zostać zmieniona dekretacja.

Radny Grzegorz Sowa zwrócił natomiast uwagę, że skarga nie trafiła – według informacji przedstawionych podczas sesji – do radnych ani do komisji skarg i wniosków. Pytał również o odpowiedź, która miała zostać wcześniej przygotowana w sprawie.

Reklama

Radni nie kryli, że oczekują wyjaśnienia sposobu przepływu dokumentów kierowanych bezpośrednio do Rady Gminy.

Na podstawie samej debaty nie można jednak przesądzić, czy w obiegu korespondencji rzeczywiście doszło do nieprawidłowości. Takie zarzuty wymagają weryfikacji na podstawie dokumentacji urzędowej.

Wójt odpowiada: mam obowiązek bronić majątku gminy

Na zarzuty odpowiedział wójt Węgierskiej Górki. Jego stanowisko było zdecydowanie odmienne.

Wójt zakwestionował część twierdzeń pełnomocniczki dotyczących własności działki i wskazywał na dokumenty, które – według niego – przemawiają za stanowiskiem gminy.

Reklama

Podkreślił też, że jako wójt ma obowiązek bronić majątku gminnego i zamierza to robić niezależnie od wyniku politycznej dyskusji podczas sesji.

Wójt wskazywał również, że sporna droga nie ma służyć wyłącznie jednej nieruchomości. Według przedstawionego przez niego stanowiska zapewnia ona dostęp także do innych posesji.

Ostatecznego rozstrzygnięcia tych kwestii nie dokonała jednak Rada Gminy. Sprawy dotyczące praw do nieruchomości pozostają przedmiotem właściwych postępowań.

Padały mocne słowa

Temperatura dyskusji wyraźnie wzrosła, kiedy wójt zarzucił pełnomocniczce mieszkańców wprowadzanie radnych w błąd w kwestii własności nieruchomości i zapowiedział możliwość dalszego sporu sądowego.

Reklama

Pełnomocniczka podtrzymywała swoje stanowisko, jednocześnie zaznaczając, że nie oczekuje od radnych rozstrzygnięcia kwestii własności.

Przewodniczący Rady kilkukrotnie przypominał, że sesja nie jest miejscem do rozstrzygania sporu cywilnego. Zadaniem radnych było zdecydowanie o konkretnej uchwale – czy wójt ma otrzymać upoważnienie do reprezentowania Rady przed WSA.

Radni nie dali wójtowi upoważnienia

Po długiej wymianie argumentów nastąpiło głosowanie.

Wynik był jednoznaczny pod względem braku większości dla projektu:

1 radny głosował za, 7 przeciw, a 7 wstrzymało się od głosu.

Reklama

Uchwała nie została podjęta.

Oznacza to, że Rada Gminy Węgierska Górka nie udzieliła wójtowi przewidzianego w projekcie upoważnienia do reprezentowania jej przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym.

Nie jest to jednak rozstrzygnięcie, kto ma rację w sporze dotyczącym działki nr 4597/6. Tę kwestię należy wyraźnie oddzielić od decyzji podjętej przez radnych.

Jedna działka, kilka postępowań i coraz więcej pytań

Sesja nie zakończyła wieloletniego konfliktu. Przeciwnie – ujawniła kolejne pytania dotyczące zarówno historii nieruchomości, jak i sposobu informowania Rady Gminy o sprawie.

Reklama

Z jednej strony mieszkańcy, za pośrednictwem pełnomocniczki, przedstawiają własną historię użytkowania terenu i wskazują na rozstrzygnięcia sądowe dotyczące zasiedzenia. Z drugiej wójt utrzymuje, że ma dokumenty uzasadniające stanowisko gminy oraz obowiązek ochrony jej interesu.

Do tego doszedł trzeci problem: część radnych otwarcie stwierdziła, że wcześniej nie znała pełnego kontekstu sprawy.

Teraz spór dotyczący uchwały z 2023 roku będzie przedmiotem postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym. To sąd, a nie emocjonalna debata podczas sesji, będzie właściwym miejscem do prawnej oceny zaskarżonego aktu.

Reklama

Podsumowanie

Sprawa działki nr 4597/6 przy ul. Masztowej stała się jednym z najbardziej burzliwych tematów sesji Rady Gminy Węgierska Górka. Padły wzajemne zarzuty, pojawiły się pytania o wiedzę radnych oraz obieg dokumentów, a stanowiska mieszkańców i wójta pozostały zdecydowanie rozbieżne.

Jedna decyzja już jednak zapadła. Rada nie udzieliła wójtowi upoważnienia do reprezentowania jej przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym – za projektem zagłosował tylko jeden radny.

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 23/09/2026 07:20
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo tuzywiec.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości