Na Podbeskidziu od kilku tygodni obserwujemy poważną suszę hydrologiczną. Przepływy w lokalnych rzekach, takich jak Biała czy Iłownica, spadły do wyjątkowo niskich poziomów. Skutki deficytu wody wpływają nie tylko na środowisko naturalne, ale też na funkcjonowanie lokalnej infrastruktury i gospodarki wodnej.
Sytuacja hydrologiczna na Podbeskidziu jest trudna. Utrzymujący się deficyt opadów w połączeniu z wysokimi temperaturami doprowadził w sierpniu do wyraźnego zmniejszenia przepływów w lokalnych rzekach i potokach. Problem dotyczy zarówno środowiska naturalnego, jak i lokalnej infrastruktury.
Jednym z miejsc, gdzie skutki są dobrze widoczne, jest Bystra. Do zbiorników spółki wodociągowej trzeba było dowozić wodę strażacką cysterną, żeby utrzymać zasilanie sieci. Pokazuje to, że długotrwały niedobór wody może wpływać nie tylko na stan rzek i potoków, ale też na zwykłe funkcjonowanie mieszkańców.
Hydrolog Piotr Mazur ocenia, że w regionie występuje obecnie susza hydrologiczna. Przy takiej diagnozie ważny jest przede wszystkim przepływ wody w rzece, a nie sam poziom lustra wody widoczny w korycie.
Skalę zjawiska dobrze ilustrują dane z rzeki Białej w Mikuszowicach. Jej przepływ od kilku tygodni utrzymuje się na poziomie około 0,1 metra sześciennego na sekundę. Zarejestrowana najniższa wartość to 0,03 m3/s.
IMGW jako umowną granicę suszy hydrologicznej przyjmuje wskaźnik SNQ, czyli średni niski przepływ z wielolecia. Taka sytuacja występuje między innymi na Białej, Iłownicy i Wapienicy.
Na większych rzekach, takich jak Soła i Wisła, wartości zbliżone do granicznych udaje się utrzymywać dzięki pracy zbiorników retencyjnych, które częściowo stabilizują przepływ.
Utrzymująca się niżówka wynika z ujemnego bilansu wodnego. Ilość wody dostarczanej przez opady nie równoważy strat związanych między innymi z parowaniem.
Znaczenie ma także sam typ opadów. Krótkie, intensywne deszcze powodują gwałtowny spływ wody i chwilowy wzrost przepływu w rzekach, ale nie przekładają się automatycznie na odbudowę zasobów wodnych.
Piotr Mazur przypomina, że niżówki są zjawiskiem naturalnym i pojawiały się również w przeszłości. Wzrost średnich temperatur oraz zmiany charakteru opadów mogą sprawić, że okresy suszy w miesiącach letnich będą występować częściej i staną się bardziej dotkliwe m.in. dla rolnictwa i przemysłu.
Niewielka ilość wody w rzekach wiąże się także ze stanem zasobów podziemnych. W typowych warunkach cieki na Podbeskidziu są w dużym stopniu zasilane wodami podziemnymi.
Długotrwały brak wystarczających opadów ogranicza infiltrację. Równocześnie obniża się poziom płytkich wód podziemnych, przez co do rzek dopływa ich coraz mniej. Przekłada się to na bardzo niskie przepływy obserwowane w lokalnych ciekach.
Letnie burze nie muszą znacząco poprawiać sytuacji. Powodują szybkie wezbranie, po którym następuje równie szybki spadek do wcześniejszych, niskich wartości. Pojedynczy deszcz nie wystarcza do odbudowania retencji całej zlewni.
Warunki terenowe na Podbeskidziu dodatkowo utrudniają gospodarowanie wodą. Duże spadki sprzyjają szybkiemu odpływowi opadów, a występujące tam gliny, iły i utwory związane z fliszem karpackim ograniczają wsiąkanie wody w podłoże.
Zdaniem hydrologa potrzebne są działania nastawione na spowalnianie odpływu i czasowe zatrzymywanie wody możliwie wysoko w zlewni. Chodzi zarówno o większe obiekty, jak i liczne, mniejsze i rozproszone rozwiązania.
Znaczenie ma ochrona dolin rzecznych, lasów oraz niezabudowanych obniżeń terenu. Wśród wskazywanych form działań znajdują się niewielkie zbiorniki i niecki retencyjne, suche zbiorniki, zastawki na rowach oraz lokalne systemy ograniczające szybki odpływ.
W miastach jednym z kierunków jest zatrzymywanie wody deszczowej jak najbliżej miejsca, w którym spada. Służą temu zbiorniki na deszczówkę, ogrody deszczowe, zielone dachy i nawierzchnie przepuszczające wodę.
Przy nowych inwestycjach rolę mogą odgrywać zbiorniki retencyjne. W miejscach o słabej przepuszczalności gruntu wodę da się magazynować, a następnie stopniowo odprowadzać lub używać m.in. do podlewania zieleni.
Według Piotra Mazura skuteczność takich działań zależy od współpracy samorządów, Wód Polskich i Lasów Państwowych. Retencja jest ważna zarówno w czasie suszy, jak i przy ograniczaniu skutków gwałtownych wezbrań oraz powodzi.
Trudna sytuacja w rzekach odbija się także na organizmach wodnych. W regionie notowane są przypadki przyduchy i śnięcia ryb. W związku z tym Wody Polskie skierowały pismo do podmiotów posiadających pozwolenia wodnoprawne i pobierających wodę na potrzeby przemysłowe.
Za problem uznano utrzymywanie poboru na poziomie zbliżonym do maksymalnych możliwości technicznych lub limitów wynikających z pozwoleń także w czasie bardzo niskich przepływów.
Wody Polskie zapowiedziały niezapowiedziane kontrole prowadzone przez pracowników nadzorów wodnych. W przypadku stwierdzenia nielegalnego poboru lub działań prowadzących do śnięcia ryb sprawy mają trafiać do prokuratury, a dodatkowo może zostać uruchomiona procedura cofnięcia pozwolenia.
Brak wody wpływa także na działania Polskiego Związku Wędkarskiego. Jak informuje Wojciech Duraj, prezes PZW w Bielsku-Białej, interwencję podjęto na Wieprzówce w Andrychowie, gdzie wysycha fragment rzeki. Ryby zostały odłowione i przeniesione niżej.
Podobną akcję przeprowadzono na Żylicy w Buczkowicach. Według prezesa PZW taka sytuacja wystąpiła tam po raz pierwszy. Odławiano m.in. pstrągi, ślizy pospolite i głowacze.
Lepsza sytuacja utrzymuje się na Koszarawie, Skawie i Sole. Szczególnie wyraźny ubytek wody widać na Białej w Bielsku-Białej, choć według przekazanych informacji nie zaobserwowano tam śnięcia ryb.
Suszy hydrologicznej nie da się całkowicie wyeliminować, ponieważ niżówki są częścią naturalnych procesów. Można natomiast ograniczać ich konsekwencje poprzez odpowiednie gospodarowanie wodą i zwiększanie zdolności terenu do jej zatrzymywania.
Obecna sytuacja na Podbeskidziu pokazuje znaczenie zarówno dużych zbiorników retencyjnych, jak i niewielkich, lokalnych rozwiązań. Kluczowe jest spowolnienie odpływu oraz zatrzymanie jak największej części opadów tam, gdzie rzeczywiście występują.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze