Reklama

Walka o życie ryb nad Jeziorem Żywieckim toczyła się błotnistym szlakiem

W trudnych warunkach, brodząc w mule i pokonując około 500 metrów, ratownicy oraz wędkarze podjęli się niezwykłej misji. Przez wiele godzin przenosili zagrożone gatunki ryb, w tym liczne szczupaki, do głównego jeziora walcząc z czasem i brakiem tlenu.

Walka o ryby trwała przez noc i poranek

Akcja ratowania ryb uwięzionych w odciętym zbiorniku przy Jeziorze Żywieckim zaczęła się wieczorem i ciągnęła do następnego dnia. Pierwsze działania prowadzono od godziny 21:00 do 2:00 w nocy, potem ratownicy i wędkarze wrócili na miejsce we wczesnych godzinach porannych. Sytuacja była trudna: odcięte oczko miało mało tlenu, a ryby nie miały dostępu do głównego akwenu.

Ograniczony tlen i trudny teren

Dodatkowym problemem był bardzo wymagający teren, który mocno utrudniał transport odłowionych zwierząt. Trzeba było na bieżąco dostosowywać sposób pracy do warunków panujących wokół odciętego zbiornika.

Reklama

W odciętym zbiorniku było mnóstwo ryb

Po wznowieniu działań rano uczestnicy akcji zobaczyli skalę problemu. W zbiorniku znajdowały się między innymi szczupaki, leszcze, karasie oraz duża liczba linów. Różnorodność gatunkowa była wyraźnie widoczna.

Dominowały szczupaki różnych rozmiarów

Zdecydowaną większość odławianych ryb stanowiły szczupaki. Wśród nich były zarówno osobniki o długości około 30ndash;40 centymetrów, jak i większe okazy mierzące 90 centymetrów i więcej. Według szacunków uczestników akcji udało się przenieść do głównego zbiornika około 400ndash;500 kilogramów ryb.

Reklama

Trudny transport przez błoto

Od uwięzionego zbiornika do głównego nurtu Jeziora Żywieckiego było około 500 metrów. Ten odcinek trzeba było pokonywać pieszo, brodząc w głębokim mule. Warunki były na tyle wymagające, że uczestnicy akcji momentami zapadali się w błocie po pas, a chwilami prawie po barki.

Deski jako prowizoryczna droga

W takich sytuacjach sięgano po linę i korzystano z wzajemnej pomocy. Żeby choć trochę ułatwić transport, rano zaczęto układać deski tworzące prowizoryczną drogę. Mimo tego każdy kolejny kurs oznaczał duży wysiłek fizyczny i uczestnicy musieli regularnie się zmieniać, bo zwyczajnie brakowało im sił.

Reklama

Do akcji dołączyli strażacy z Żywca

Dużym wsparciem okazali się strażacy Państwowej Straży Pożarnej w Żywcu. Po zgłoszeniu i prośbie o pomoc przyjechali na miejsce ze sprzętem, który pozwolił usprawnić działania. Strażacy rozstawili pompę pływakową i zaczęli odpompowywać wodę z oczka, w którym znajdowały się ryby.

Zaangażowanie wędkarzy i Team Robinson

W akcję mocno włączyło się środowisko wędkarskie. Na miejscu pojawili się wędkarze z Kół PZW Żywiecczyzny, członkowie Społecznej Straży Rybackiej oraz osoby, które po prostu dowiedziały się o sytuacji i chciały pomóc. Wsparcia udzielili także członkowie Zarządu Okręgu PZW. Podziękowania skierowano również do Marcina i Szymka z Team Robinson.

Reklama

Około pół tony uratowanych ryb i podsumowanie

Najważniejszym efektem wielogodzinnych działań było przeniesienie około 400ndash;500 kilogramów ryb z odciętego zbiornika do głównego akwenu Jeziora Żywieckiego. Ratowanie ryb w rejonie Jeziora Żywieckiego wymagało wielu godzin pracy w trudnych warunkach, a wspólna akcja wędkarzy, służb i osób zaangażowanych w ochronę lokalnych wód pozwoliła na uratowanie ryb i ich przeniesienie do głównego zbiornika, choć dla wielu uczestników była to jedna z najcięższych akcji tego typu.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo tuzywiec.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości