Mieszkańcy Bielska-Białej sprzeciwiają się planom sprzedaży terenu przy ul. Pileckiego. Jeśli władze nie wycofają się, może dojść do referendum w sprawie odwołania prezydenta Jarosława Klimaszewskiego. Protesty obejmują również zarzuty wobec miejskich decyzji i spółek.
W Bielsku-Białej opisano konflikt wokół planów sprzedaży należących do miasta terenów przy ul. Pileckiego. Przeciwnicy tej decyzji zapowiadają, że mogą rozpocząć działania zmierzające do organizacji referendum w sprawie odwołania prezydenta Jarosława Klimaszewskiego, jeśli władze nie wycofają się z uchwały dotyczącej sprzedaży działek.
Rafał Bargiel, przedstawiciel nieformalnej grupy protestującej przeciwko sprzedaży nieruchomości, twierdzi, że prezydent miał utracić zaufanie części mieszkańców. Czwartkowe głosowanie nad ewentualnym wycofaniem zgody na sprzedaż terenów ma być dla władz miejskich sprawdzianem, czy zamierzają kontynuować dotychczasową linię decyzji, czy się z niej wycofać.
Protestujący nie godzą się na rozwiązanie polegające jedynie na pozostawieniu jednej z działek i przeznaczeniu jej na plac zabaw lub teren rekreacyjny. Ich postulat to całkowite odstąpienie od planów sprzedaży gminnego gruntu, co staje się głównym punktem sporu. Chodzi o rezygnację z całej transakcji, a nie jej częściową korektę.
Inicjatorzy potencjalnego referendum chcą odnieść się nie tylko do kwestii terenów przy ul. Pileckiego. Wymieniają także inne decyzje władz Bielska-Białej: zabudowę terenów zielonych, sposób funkcjonowania miejskich spółek, zmiany dotyczące szkół i przedszkoli oraz sposób prowadzenia konsultacji społecznych. Padają również zarzuty dotyczące obsady stanowisk w spółkach i braku przedstawionego stanowiska władz miasta wobec tych zarzutów.
Opisano sytuację Zakładu Gospodarki Odpadami, przywołując postępowanie prokuratorskie i akt oskarżenia wobec dwóch byłych członków władz tej miejskiej spółki. W tekście pojawia się też wątek klubu piłkarskiego Podbeskidzie, zainteresowania sprawą ze strony CBA i prokuratury oraz kwestia leasingu samochodu marki Mercedes. Według danych inicjatorów akcji klub otrzymał w ciągu dwóch lat około 20 mln zł z miejskiego budżetu i jest wspierany przez spółki Aqua, ZIAD oraz Beskidzki Hurt Towarowy.
Rafał Bargiel podkreśla, że planowana inicjatywa ma mieć charakter społeczny, a nie partyjny. Organizatorzy liczą przy tym na wsparcie opozycji, jeśli dojdzie do rozpoczęcia zbiórki podpisów. Zapowiadany komitet referendalny miałby działać pod nazwą „Bielsko-Biała dla mieszkańców”, a warunkiem rozpoczęcia procedury jest utrzymanie w mocy zgody na sprzedaż terenów przy ul. Pileckiego.
Opisano, że po formalnym zawiadomieniu prezydenta miasta oraz komisarza wyborczego rozpoczyna się 60-dniowy okres zbierania podpisów. Do przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania prezydenta potrzebne jest poparcie co najmniej 10 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców. Na podstawie liczby osób głosujących w drugiej turze wyborów oszacowano, że wymagany próg może przekraczać 12 tys. podpisów. Założono przy tym zebranie większej liczby, bo część z nich może zostać zakwestionowana.
Samo zebranie odpowiedniej liczby podpisów nie oznacza automatycznego odwołania prezydenta. Kolejnym etapem jest głosowanie referendalne, które musi spełnić wymóg frekwencji powiązany z liczbą osób uczestniczących w poprzednich wyborach samorządowych. Przy frekwencji 38,69 proc. w drugiej turze wyborów w 2024 roku próg ważności referendum odwoławczego wyniósłby 23,19 proc. uprawnionych, a o dalszym losie prezydenta decydowała by większość głosujących.
Na tym etapie referendum funkcjonuje jako zapowiedź, uzależniona od decyzji w sprawie terenów przy ul. Pileckiego. Jeżeli uchwała zezwalająca na sprzedaż zostanie wycofana, inicjatywa referendalna może w ogóle nie ruszyć. W przeciwnym razie protestujący deklarują rozpoczęcie procedury zmierzającej do odwołania prezydenta Jarosława Klimaszewskiego. W tekście zaznaczono, że spór o dwa hektary miejskiego terenu może przerodzić się w szerszy konflikt polityczny i społeczny w Bielsku-Białej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze